Get Adobe Flash player
Reklama

Słowacy wchodzą na arenę dziejów

Ludzka cywilizacja dojrzewała powoli. Ewoluujący człowiek przez tysiące lat żył najpierw w stadach, praspołeczeństwach i plemionach, nim doszedł do poziomu kultury, państwa, prawa, administracji i narodu.

Wiedza na temat tej ewolucji jest ograniczona, połowiczna, pełna domysłów, a po części jest po prostu projekcją aktualnych przekonań, mitów i wiary. Wiadomo na pewno, że między III a VI w. n.e. w Europie dokonał się olbrzymi exodus żyjących tu wówczas plemion. Z nie do końca znanych powodów ruszyły one ze swoich siedzib, szukając nowych terenów i napadając sąsiadów. Jedno plamię, zmieniając swoje terytorium i wypychając z dotychczasowej siedziby drugie plemię, zmuszało je do drogi, to drugie napierało na trzecie… Ten chaos ponad tysiąc lat później w ukształtowanej już cywilizacji europejskiej nazwano wędrówką ludów. Należy pamiętać, iż wędrówka ta trwała kilkaset lat, a żyjący wówczas ludzie wcale nie musieli odczuwać zachodzących zmian jako jednej całości. To my dzisiaj wszystkie zaszłe wówczas przemiany określamy jedną nazwą. Podczas wędrówek plemiona się mieszały i rozmnażały, a przychodzące wówczas na świat dzieci miały często mieszanych rodziców, choćby dlatego, że często były poczęte w wyniku gwałtów. Od VII w. wędrówki powoli zamierały i na poszczególnych terenach Europy zaczęły się kształtować rozmaite kultury, cywilizacje i języki, które z czasem ukształtowały różne narody. Spoiwem powstających społeczności było wspólne terytorium. Rodowo-plemienne pochodzenie przestawało być odczuwalne i mieć jakiekolwiek znaczenie. To dopiero steki lat później powstały mity o rasowym pochodzeniu i rasowej czystości. Z perspektywy nauk historycznych nie wytrzymują one krytyki i wydają się po prostu śmieszne.

Historyczna (choć fragmentaryczna wiedza) o wędrówkach ludów pochodzi głównie z zapisów pochodzących z obu – zachodniej i wschodniej – części Cesarstwa Rzymskiego. W dużej części były to zapiski polityczne albo geograficzne, opisujące barbarzyńców, czyli ludy mieszkające poza granicami cesarstwa, postrzegane jako zagrożenie dla spokoju i normalnego życia. Niektóre z tych ludów w ramach swoich wędrówek wdzierały się na teren cesarstwa i w V w. ostatecznie je obaliły. Na przełomie VI-VII w. jako pierwsze w ramach nowego porządku zaczyna się kształtować państwo Franków, w IX w. państwowo niemieckie. Wiek X zaś to początek historii czeskiej, polskiej i węgierskiej. Przykład węgierski jest specjalny, bo naród węgierski powstawał na bazie koczowniczych plemion, przybyłych na Nizinę Panońską z Azji jako ostatni, już pod sam koniec wędrówek ludów – na przełomie VIII i IX w.

Zapiski, na podstawie których budujemy naszą wiedzę o prehistorii cywilizacji europejskiej, powstawały w kręgu kultur posługujących się pismem, czyli kultury arabskiej albo tworzącej się religii chrześcijańskiej. Pierwsza relacja, opisująca ziemie polskie, pochodzi z połowy X w., a jej autorem jest arabski kupiec z Hiszpanii Ibrahim ibn Jakub (czyli Ibrahim syn Jakuba). Żeby było ciekawiej, Ibrahim ibn Jakub był Żydem, który w Europie Środkowej zajmował się zapewne skupowaniem niewolników na potrzeby rynku hiszpańskiego. Najprawdopodobniej w swych podróżach dotarł jedynie do Pragi, a wiedzę o państwie pierwszych Piastów uzyskał na podstawie zasłyszanych nad Wełtawą opowieści. Biorąc pod uwagę późniejszy rozwój ludów Europy Środkowej, ciekawy okazuje się fakt, iż najstarszy dokument, opisujący wydarzenia późniejszych narodów tego regionu, dotyczy przyszłych… Słowaków, których późniejsze dzieje potoczyły się tak, że historia ich państwowości jest najkrótsza i najmłodsza w porównaniu z sąsiadami.

Pierwszym dokumentem, opisującym stare słowackie dzieje, jest „Libellus de conversione Bagoariorum et Carantanorum”, czyli „Księga o dojściu do wiary Bawarczyków i mieszkańców Karyntii”. Praca została napisana w roku 871, oczywiście w języku łacińskim. W drugiej połowie IX w. umiejętność pisania i czytania była tak rzadka, a pisanie ksiąg tak trudne, mozolne i kosztowne, że trud taki podejmowano tylko w ważnych ośrodkach politycznych i z naprawdę ważnych powodów. W tym przypadku chodziło o dwór arcybiskupa w Salzburgu (który w owym czasie był kluczowym miejscem dla całej Europy Środkowej) i niepokój, wynikający z działalności misyjnej Metodego i Cyryla – powodzenie ich misji oznaczało bowiem podporządkowanie kościołowi wschodniemu ziem, na których wprowadzili oni chrześcijaństwo. Biskup z Salzburga chciał udowodnić, że ziemie Europy Środkowej zostały już wcześniej wprowadzone w orbitę chrześcijaństwa przez działalność ośrodka w Salzburgu od czasów jego założyciele św. Ruperta (ok. roku 700). Wynajęty przez biskupa autor w swojej pracy zbierał wszystkie dane historyczne i cytował znane sobie dokumenty (które, oczywiście nie zachowały się do dzisiaj), mające udokumentować i uzasadnić roszczenia biskupa z Salzburga. Nie wiadomo, kim był ów autor, ale był on zapewne wykształconym księdzem, prawdopodobnie z biskupiego dworu. Z analizy tekstu wynika, że z pochodzenia był Bawarem (mówiąc dzisiejszym językiem – Bawarczykiem) i pewnie bardzo by się zdziwił, gdyby się dowiedział, że dzisiaj można by go nazwać Niemcem. A może to jednak sam biskup Adalwin napisał „Księgę…” z myślą o zaprezentowaniu jej ówczesnemu królowi Bawarii i państwa wschodniofrankijskiego Ludwikowi Niemieckiemu?

Księga jest w jednym z fragmentów opisem działalności księcia Pribiny (mógł się on również nazywać Priwina, Privuina, Priuina, Pruno), który panował w państwie (państewku? majątku?) o nazwie Nitrava, na północ od Dunaju. Panuje powszechna zgoda wśród historyków, że chodzi o dzisiejszą Nitrę. Pribina został wygnany ze swojego państwa w roku 833 przez sąsiada, księcia morawskiego Mojmira (nazywanego przez historyków także Mojmirem I). Wiemy jednak, że Pribina ok. roku 825 zbudował w swoim państwie, w Nitravie, kościół, który uroczyście poświęcił biskup Salzburga w obecności Ludwika Niemca w roku 828. Był to najstarszy kościół w Europie Środkowej i najstarszy kościół na ziemiach słowiańskich. My, Polacy nie możemy się pochwalić takim zabytkiem. Pribinę wziął pod opiekę margrabia Marchii Wschodniej Ratbod (Ratpot), a później bezpośrednio król Bawarii Ludwik Niemiec. Pribina odegrał istotną rolę w walce króla Ludwika z Morawianami Mojmira I. Za zasługi Ludwik Niemiec nadał w połowie lat 40. wygnanemu Pribinie (wraz z drużyną) tereny nad Balatonem, gdzie ów założył, co prawda na krótko, ale dobrze prosperujące Państwo (Księstwo) Blatneńskie (Balatońskie) ze stolicą w dzisiejszej wiosce Zalavár, odległej 9 km od południowego końca jeziora Balaton. Pribina zbudował tam zamek, znany szeroko w ówczesnym świecie ze swoich mocnych fortyfikacji, mających służyć obronie cesarstwa przed Morawianami i Bułgarami. Zamek nosił nazwę Blatnohrad (lub Blatnograd). Za symboliczny początek istnienia tego państwa księcia Pribiny można uznać 24 stycznia 850 roku (znamy datę dzienną!), kiedy to został poświęcony pierwszy kościół, ufundowany przez księcia Pribinę. Pribina zginął w walkach z Morawianami, prawdopodobnie w 853 lub 854 roku. Władanie w prowincji Dolna Panonia przejął po nim jego syn Kocel.

Niestety, ze względu na brak źródeł pisanych mało wiemy o tym, co jeszcze działo się w IX w. Wydaje się jednak, że wydarzenia ówczesne były tak samo dramatyczne i fascynujące jak spory i konflikty XIX i XX w.

Trzeba je tylko umieć odczytać z zachowanych choćby kilku zdań, zapisanych w starych annałach.

Andrzej Krawczyk

MP 7-8/2014

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież